Psalm 42
Przekład Jana Kochanowskiego
Jako na
puszczy prędkimi psy szczwana + Strumienia szuka łani zmordowana,
Tak, mocny
Boże, moja dusza licha + Do Ciebie wzdycha.
Ciebie,
żywego, wieczny Boże, zdroja, + Upracowana pragnie dusza moja;
Przyjdzie wżdy
ten czas, że ja swą osobą + Stanę przed Tobą?
Łzy moja
karmią, potrawy płacz wieczny, + Kiedy mię coraz pyta lud wszeteczny:
"Gdzie
teraz on twój, nędzniku wygnany, + Bóg zawołany?"
To człowiek
słysząc umiera na poły + Pomniąc na on krzyk ludzi swych wesoły"
Które
prowadzić zwykł był aż do proga + Żywego Boga.